playbill
STRONA GŁÓWNA

  AKTUALNOŚCI
Scena Polska
Od Kate do Kotów
Klucz do Możdżera
Patronaty Sceny Polskiej
Musical
Muzyka
Kalendarium
Pot-Pourri
Scena młodych
Scena Warszawa
Scena Kraków
Scena Poznań
Od kuchni
PORTFOLIO
ARCHIWUM
WSPÓŁPRACA
O NAS
KONTAKT



Od Kate do Kotów

Historia musicalu w Polsce sięga lat 50. ubiegłego stulecia. Musical pojawił się u nas niedługo po tym, jak ostatecznie ukształtował się w swojej ojczyźnie, czyli w Ameryce. Co ciekawe, w Polsce nie tylko naśladowano amerykańskie wzorce, ale i tworzono musicale oparte na naszej własnej tradycji.Ich bohaterami byli więc i Onufry Zagłoba (Pan Zagłoba), i Janosik (Na szkle malowane), i Jan z Kolna (Kaper królewski), ba!, nawet Janek Kos (Pancerni i pies). Realizacje zarówno polskich, jak i amerykańskich musicali czasem wzbudzały zachwyt widzów, czasem przypominały parodię broadwayowskich wzorców. Dopiero w ostatnich dziesięcioleciach polski rynek musicalowy zaczyna wykazywać cechy normalności. Najnowszych produkcji Teatru Roma w Warszawie, Capitol we Wrocławiu, Muzycznego w Gdyni czy Rozrywki w Chorzowie nie musimy się już wstydzić przed zachodnimi turystami.

Poniżej prezentuję chronologiczną listę musicali, które (nie) wstrząsnęły naszym muzyczno-teatralnym życiem. Dlaczego „wstrząsnęły”? Bo każdy z nich był powiewem świeżości, propozycją wyznaczającą nowe trendy w rozwoju całego nurtu. Dlaczego „nie wstrząsnęły”? Ponieważ rozrywkowy teatr muzyczny pozostawał w Polsce na marginesie życia teatralnego. Prowizoryczność zgrzebnych lat 50., kiedy powstawały polskie „operetki”, rzuciła się cieniem na całe dzieje nurtu powodując, że jego największe sensacje były ledwo odnotowywane przez przedstawicieli „prawdziwego” teatru.


Cole Porter: Kiss Me, Kate; Teatr Komedia w Warszawie, 1957 r.

Pierwszy musical w Polsce. Przeszedł właściwie bez echa – z ważniejszych krytyków wspomniał o nim tylko Jerzy Waldorff, dusząc się ze śmiechu na wspomnienie jego – mówiąc oględnie – mało ciekawej realizacji. Klasyk Portera, oparty na szekspirowskim Poskromieniu złośnicy, grano w Warszawie pod nieszczęśliwym tytułem Pocałuj mnie, Kasiu. Kolejne realizacje usiłowały jakoś wybrnąć z mielizn słabego przekładu późniejszych mistrzów gatunku Antoniego Marianowicza i Janusza Minkiewicza i trudności realizacyjnych, ale właściwie nigdzie w Polsce Kate nie stała się przebojem.


Marek Sart: Miss Polonia; Operetka Warszawska, 1961 r.

Pierwsze przedstawienie reklamowane jako polski musical. Historia Marioli Bryk, która po rzuceniu na kolana krajowych znawców kobiecej urody, usiłuje podbić paryskich wielbicieli teatrów rewiowych. Niezłe teksty Jerzego Jurandota i przyzwoita muzyka Marka Sarta – ze śpiewanym później przez Irenę Santor przebojem Każda miłość jest pierwsza – nie ocaliły tytułu przed klęską. Dopiero po przerobieniu na rewię, w której przygody panny Marioli stały się tylko pretekstem do prezentacji na scenie Operetki długonogiego szpaleru baletowych piękności, musical odniósł pewien sukces. Zapoczątkował u nas modę na wystawianie musicalowych rewii, uznanych wkrótce przez krytyków za szczyt teatralnej szmiry. W 1968 roku na podstawie Miss Polonii Stanisław Bareja nakręcił film Przygoda z piosenką.


Frederick Loewe: My Fair Lady; Operetka Poznańska, 1964 r.

Pierwszy polski musicalowy sukces. Prapremiera tego słynnego dzieła odbyła się w Polsce w Poznaniu, jednak już wkrótce tytuł przejęły inne teatry muzyczne oraz kilka dramatycznych. My Fair Lady okazało się sensacją: wzbudziło nawet zainteresowanie krytyków, którzy wprawdzie utyskiwali na to, że Pigmalion G. B. Shawa został przez amerykańskich twórców spłycony, ale generalnie docenili wysiłki broadwayowskich „profanów”. W Warszawie w roli Elizy zabłysnęła Barbara Rylska, pierwsza polska gwiazda musicalu.


Mitch Leigh: Człowiek z La Manchy; Operetka Śląska, 1970 r.

Pierwsze musicalowe przedstawienie uznane w Polsce za sukces artystyczny. Wspaniała rola Stanisława Ptaka jako Don Kichota-Cervantesa zachwyciła wszystkich –widzów, krytyków, nawet historyków teatru. Wystawiony w szeregowej operetce, po występach w Warszawie Człowiek z La Manchy stał się ogólnopolską sensacją. Zdjęcie Ptaka ukazało się nawet na okładce „Teatru”! Człowiek… ujawnił podstawowy problem, z jakim wiązało się wystawianie musicali w polskich teatrach muzycznych – jego liczne realizacje zachwycały krytyków, spotykały się jednak z niewielkim zainteresowaniem widzów, nad musicale przedkładających… klasyczne operetki.


Jerry Bock: Skrzypek na dachu; Teatr Muzyczny w Gdyni, 1984 r.

Wprawdzie polska prapremiera Skrzypka… odbyła się w 1983 roku w Teatrze Muzycznym w Łodzi, jednak dopiero gdyńska realizacja pokazała największe zalety tego dzieła. Musical wyreżyserował Jerzy Gruza, rozpoczynając tym samym sławę gdyńskiej sceny jako „polskiego Broadwayu”. Krytycy uznali Skrzypka… za artystyczną sensację i porównywali go nawet do produkcji zachodnich. Spektakl zapoczątkował dziesięcioletni okres jedynowładztwa Gruzy w polskim musicalu, potwierdzony m.in. przez sensacyjną realizację Jesus Christ Superstar w 1987 r. Był też sukcesem frekwencyjnym – co, paradoksalnie, było w polskim teatrze muzycznym nowością.


Janusz Stokłosa: Metro; 1991 r.

Już drugi polski „pierwszy musical”. Produkcja niezależna, poprzedzona ogólnopolskim castingiem. Wielka sensacja, ogromny sukces, pierwsze kultowe przedstawienie lat 90., o trudnym do przecenienia znaczeniu nie tylko dla polskiego teatru, ale i całego rynku muzycznego. Dzięki temu spektaklowi polskim guru musicalu stał się Janusz Józefowicz. Lista gwiazd, które rozpoczynały karierę w Metrze, nie ma końca: Edyta Górniak, Katarzyna Groniec, Robert Janowski… Lista numerów muzycznych Metra to kopia list największych polskich przebojów pierwszej połowy lat 90. Ogólnie – sukces, sukces, sukces… Niestety, nie udało się go przeszczepić na grunt amerykański – Metro padło na Broadwayu po zaledwie 13 przedstawieniach. Udało mu się natomiast podbić Moskwę!


Claude-Michel Schönber: Miss Saigon, Teatr Muzyczny Roma w Warszawie, 2000 r.

Pierwszy z serii międzynarodowych hitów, zrealizowanych w warszawskiej „Romie” przez dyrektora Wojciecha Kępczyńskiego. Gigantyczne nakłady, nowoczesne metody pracy nad spektaklem, naturalnej wielkości imitacja śmigłowca na scenie… Miss Saigon zainaugurowała serię przebojowych realizacji w Teatrze Roma, który dzięki temu stał się pierwszym teatrem muzycznym w Polsce o poziomie zbliżonym do światowych standardów.


Leszek Możdżer: Sen nocy letniej; Teatr Muzyczny w Gdyni, 2001 r.

Najbardziej ambitne przedsięwzięcie w historii polskiego musicalu. Nazwane przez twórców „trans-operą”, ujawniło sensacyjny talent Leszka Możdżera, który w partyturze wymieszał własną jazzową wrażliwość z dyskretnie przemycanymi cytatami z różnych musicalowych konwencji. Było też podsumowaniem osiągnięć gdyńskiej ekipy musicalowej: Wojciecha Kościelniaka, Jarosława Stańka i Macieja Korwina, aktualnego dyrektora tamtejszego Teatru Muzycznego. Przedstawienie spójne, bogate, świetnie śpiewane i tańczone i, co najważniejsze, wnoszące nową jakość do polskiego teatru muzycznego.


Włodzimierz Korcz: Dyzma. Musical; Teatr Rozrywki w Chorzowie, 2002 r.

Kolejny „pierwszy polski musical” (tak pisali o nim śląscy krytycy teatralni), był próbą odważną i oryginalną – rzucił wyzwanie filmowej adaptacji powieści Dołęgi-Mostowicza oraz świadomie wpisał się w realia polskiej sceny politycznej. Świetna rola tytułowa Jacentego Jędrusika, który daleko odbiegł od słynnej kreacji Romana Wilhelmiego, stwarzając bliższą zarówno oryginałowi, jak i polskiemu życiu politycznemu, postać ordynarnego chama, osiągającego szczyty politycznej kariery nie dzięki własnym zdolnościom, ale głupocie i zaślepieniu społeczeństwa.


Andrew Lloyd Webber: Koty; Teatr Muzyczny Roma w Warszawie, 2004 r.

Prapremierowa w Polsce realizacja największego przeboju w historii musicalu. Niespotykana dotąd promocja, gigantyczne nakłady, specjalny obóz szkoleniowy dla wykonawców, osobny choreograf-specjalista od ruchów kotów – no i wielki sukces komercyjny i frekwencyjny. Koty przez parę tygodni nie schodziły z łam prasy codziennej, specjalistycznej i plotkarskiej. W ciągu kilku miesięcy zagrano je ponad 150 razy! Realizatorzy, m.in. Wojciech Kępczyński (reżyseria) i Jacek Badurek (choreografia) stworzyli widowisko odbiegające od dotychczasowych kompaktowych, czyli kopiujących prapremierowy wzorzec, produkcji. Spektakl potwierdził renomę Teatru Roma jako czołowego polskiego teatru musicalowego.


Po wystawieniu Kotów nasi twórcy mogli odetchnąć – „obowiązek” został spełniony, życie musicalowe może toczyć się dalej. I toczy się – jeszcze jak! W samym 2005 roku odnotowaliśmy cztery duże prapremiery: hip-hopowy musical 12 ławek w Gdyni, równie awangardowy Scat we Wrocławiu, 42nd Street, wystawione po raz pierwszy w Polsce w Gliwicach oraz Taniec wampirów w Romie, sygnowany przez samego Romana Polańskiego. Odrabiamy więc zaległości i sami zaczynamy wnosić wkład w musicalową literaturę. Czy kiedykolwiek podbijemy Broadway, czas pokaże; na razie Broadway podbił nas – z dobrym, przynajmniej dla fanów musicalu, skutkiem.


Jacek Mikołajczyk


Jacek Mikołajczyk – teatrolog, krytyk teatralny, tłumacz. Kierownik literacki Gliwickiego Teatru Muzycznego, doktorant w Zakładzie Teatru i Dramatu Uniwersytetu Śląskiego. Specjalizuje się w zagadnieniach historii musicalu i rozrywkowego teatru muzycznego.



Copyright ©2004 - 2007 MEDIA POLSKA Sp. z o. o. All rights reserved.
tel: +48 (12) 4310301  e-mail: info@mediapolska.pl